Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

24.01.2016
niedziela

Wydobyte bez śladu

24 stycznia 2016, niedziela,

Pisząc tutaj ostatnio o Archiwum Ringelbluma, którego historia znakomicie nadaje się na kanwę wielkiej filmowej produkcji nawet o hollywoodzkim rozmachu (które, jak słyszymy, mają w Polsce niebawem powstawać), miałam na względzie w niewielkim stopniu również własny interes.

Partykularny w tym sensie, że dotyczący grupy ludzi, którym od jakiegoś czasu zależy, by wiedza o Archiwum stała się – na ile to możliwe – powszechna. Bo wbrew temu, co mogłoby się wydawać badaczom i historykom zajmującym się Zagładą, od lat ogromnym nakładem pracy popularyzującym dokonania Ringelbuma i całej grupy Oneg Szabat, wciąż taka nie jest, niestety. Nawet w Warszawie.

Od czasu do czasu przychodzi mi zupełnie przypadkiem testować znajomość materii wśród różnych napotykanych ludzi i w dziewięciu przypadkach na dziesięć trudności przysparza im już samo nazwisko Ringelbluma, nie mówiąc o skojarzeniu go z czymś konkretnym. Gdyby trzeba było potwierdzenia w statystykach, tego samego dowodzą również przeprowadzane od czasu do czasu wśród warszawiaków badania – w tej części ankiet, gdzie trzeba było dowieść rozpoznawalności wybranych, związanych z miastem postaci.

Dlaczego tak jest? Głównym powodem, jak sądzę, jest konsekwentne oddzielanie historii żydowskiej od historii polskiej, wydzielanie jej osobnego w ramach tej historii kącika, „przedziału pamięci”. Taka tendencja jest wciąż silna, choć powoli, wskutek wysiłków licznych środowisk, zaczyna się zmieniać – jak w przypadku mówienia o Powstaniu w Getcie, które w oficjalnej narracji zaczęło być wreszcie wymieniane w jednym ciągu z Powstaniem Warszawskim – jako dwa zrywy w wojennych dziejach tego samego miasta.

W przypadku Archiwum istnieje jeszcze drugi, może bardziej prozaiczny powód – brak znaku w przestrzeni, dowodzącego, że zbiór dokumentów opisujących życie warszawskiego getta (a także innych gett) został zakopany i wydobyty w tym właśnie konkretnym miejscu, gruzowisku po szkole imienia Bera Borochowa na Nowolipkach 68.

Owszem, ci, którzy wiedzą, czym jest Żydowski Instytut Historyczny i czym się zajmuje, mają też zapewne świadomość, czyje nosi imię i dlaczego, podobnie jak śledzą działalność wydawniczą Instytutu na kanwie Archiwum. Przypadkowy przechodzień, zwykły mieszkaniec Warszawy nie ma jednak o tym pojęcia; gdy kilka lat temu na chodnikach w centrum miasta pojawiły się metalowe linie znaczące przebieg granic getta, wiele osób przyznawało się do zaskoczenia: nie mieli wcześniej pojęcia, że to getto było aż tak duże. Że nie sprowadzało się do paru uliczek gdzieś tam na północy, w zupełnie zmienionej po wojnie dzielnicy, ale sięgało aż po Pałac Kultury!

Potrzebny jest namacalny punkt, instalacja. W 2010 r. powstała koalicja na rzecz Upamiętnienia Archiwum Ringelbluma, w skład której weszły same zacne i szacowne instytucje, między innymi Dom Spotkań z Historią, Żydowski Instytut Historyczny oraz Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Stowarzyszenie Stacja Muranów, wówczas dopiero stawiające pierwsze kroki, też było w tym gronie. Punkt wyjścia stanowiła instalacja, zaprojektowana pro publico bono przez historyka i plastyka Łukasza Mieszkowskiego oraz architekta Marcina Urbanka. Upamiętnienie w dyskretnej, współgrającej z otoczeniem formie przedstawia podświetloną, zagłębioną w ziemi skrzynię z dokumentami.

Inwestycja niestety nie ruszyła z miejsca, choć (co nie zawsze zdarza się w przypadku planów upamiętnień związanych z Zagładą) miała nawet mocne wsparcie ze strony lokalnych mieszkańców, którym zależy na przemianie zaniedbanego skweru znajdującego się obecnie w miejscu odkopania Archiwum.

Teraz temat powraca. Grupa uczestników tamtej koalicji wspólnie z inicjatorami przedsięwzięcia powierzyła Stacji Muranów obowiązki jego operatora, odpowiedzialnego za sprawy organizacyjne. Złożyliśmy wniosek do budżetu partycypacyjnego, będziemy szukać też środków z innych źródeł. Aż do skutku.

Hollywoodzki film o Archiwum może nie powstać, ale chcemy, żeby 18 września 2016 r., w 70. rocznicę odkrycia skrzyń z bezcenną dokumentacją, instalacja znalazła się na Nowolipkach. Życzliwym inicjatywie będziemy wdzięczni za rozpowszechnianie o niej wieści w swoim otoczeniu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. >Dlaczego tak jest? Głównym powodem, jak sądzę, jest konsekwentne oddzielanie historii żydowskiej od historii polskiej, wydzielanie jej osobnego w ramach tej historii kącika, „przedziału pamięci”. <
    Z pewnością takie są moje wspomnienia z peerelowskiej szkoły, mediów i Kościoła.
    Ale do tanga trzeba dwojga.
    W Izraelu Holokaust był i jest wykorzystywany bardzo instrumentalnie a rytuał pielgrzymek izraelskich uczniów szkół średnich do miejsc zagłady w Polsce z pewnością nie jest okazją do "jednoczenia".
    Polska i Polacy w tych pielgrzymkach służą tylko za teatralną dekorację "świata śmierci", który jest przeciwstawiany "światu życia", czyli państwu Izrael.
    Celem podróży jest takie propagandowe urobienie poborowego dla izraelskiej armii aby wykonał (wykonała) każdy rozkaz.

  2. @ zza kaluzy
    Do jakiego tanga? Co ma zachowywanie sie pielgrzymow z Izraela do naszej historycznej swiadomosci?
    Spojrzenie na nasza przeszlosc mamy uzalezniac od naszych stosunkow z Izraelem? Czyli nie mozemy myslec o historii Zydow polskich jako watku historii Polski, bo nacjonalisci z Izraela nie lubia Polakow.
    Zabawne.

  3. Szanowne Panie,
    Owo ‚konsekwentne oddzielanie historii żydowskiej od historii polskiej, wydzielanie jej osobnego w ramach tej historii kącika, „przedziału pamięci”’ wynika z tego, że ponad 90% Żydów mieszkających przed wojną w Polsce nie czuła się Polakami, a tylko Żydami, a więc nie chciała się integrować z Polską i stać się tym samym Polakami. Wielkim błędem było więc zbudowanie tego muzeum żydowskiego w Warszawie, jako że prezentuje ono zakłamaną wersję historii polskich Żydów, podobnie jak Muzeum Powstania Warszawskiego prezentuje zakłamaną wersję historii tegoż Powstania.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „trudności przysparza im już samo nazwisko Ringelbluma…”
    ” popularyzującym dokonania Ringelbuma ”

    No, jednak na któreś nazwisko trzeba się zdecydować 🙂

  6. @kruk 25 stycznia o godz. 3:40 1117
    „Czyli nie mozemy myslec o historii Zydow polskich jako watku historii Polski, bo nacjonalisci z Izraela nie lubia Polakow.”
    Ależ możemy. Tylko to łączenie obu historii będzie dużo trudniejsze.
    Przynajmniej ja wątpię w wielką ochotę szanownej publiczności do studiowania baniek z żydowskimi zapiskami wtedy, gdy izraelski ochroniarz straszy ową szanowną publiczność pistoletem. W (podobno) ich własnym kraju.

    Eksperyment myślowy dla ciebie; zaangażuj się w jakąś działalność na rzecz wymiany kulturalnej między Polską i Rosją. Napisz mi, że jestem głupi, bo co ma Gogol do „zamachu” pod Smoleńskiem, zajęcia Krymu, walk w Donbasie i baz NATO w Polsce.

  7. @ zza kaluzy
    Mieszasz dwie rozne rzeczy – wymiane kulturalna z ciagle odnawianym spojrzeniem na wlasna historie (to moze dotyczyc nie tylko polskich Zydow). Historie ciagle piszemy na nowo, bo zyskujemy nowe punkty widzenia w miare jak historia toczy sie dalej.
    Co do wymiany kulturalnej to zgadzam sie, ze do tanga trzeba dwojga. Z jedna uwaga – po kazdej stronie tylko pewne grupy sa sklonne do wspolpracy i nie mozna liczyc na wiecej.

  8. skoro tak bylo w PRL i taka jest polityka zydowska to po co sie do tego mieszasz zza kaluzy ?

  9. Bardzo prosze o szersze omowienie udzialo Polskiej Policji Panstwowej w mordach na cywilach w czasie Powstania w Gettcie .

  10. Ja mysle ze dzieki takim ludziom jak ty miedzy innymi oczywiscie Zza kaluzy byl Holocaust , i powstalo Panstwo Izrael, i mlodzi ludzie z Oswiecimia pytaja dzis w 2015 dlaczego Hitler nie spalil wszystkich Zydow ? Bylem w Izraelu i jedyna nienawisc , pogarda , przeklestwa , grozby spotkaly mnie ze strony arabow nigdy Zydow . I schodzilem w strone zydowskich terenow z ulga i pokojem. Bylem w wielu miejscach w Izraelu i zawsze przedstawialem sie jako osoba z Krakowa i NIGDY nie spotkalo mnie jedno zle spojrzenie lub komentarz . Gdzie ty zza kaluzy znajdujesz tych ochroniarzy i nacjonalistow zydowskich ? pewnie w pisemkach Strummera … czy innych ktore ssiesz od niemowlectwa.

  11. Kruk
    Ciemne strony naszej historii to są głównie polscy żołnierze zaprowadzający „porządek” na Haiti, w Iraku i Afganistanie, udział w rozbiorze Czechosłowacji czy też wyprawa Piłsudskiego na Kijów oraz obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej i wreszcie kolaboracja NSZ z nazistami a sięgając dalej w przeszłość kontrreformacja, która doprowadziła przecież do upadku szlacheckiej Rzeczypospolitej. Akurat tutaj nie chodzi o Żydów.

  12. @kruk 26 stycznia o godz. 2:05 1121
    „Mieszasz dwie rozne rzeczy – wymiane kulturalna z ciagle odnawianym spojrzeniem na wlasna historie (to moze dotyczyc nie tylko polskich Zydow). Historie ciagle piszemy na nowo, bo zyskujemy nowe punkty widzenia w miare jak historia toczy sie dalej.”
    Ty nie tylko mieszasz ale na dokładke bujasz w obłokach.

    „Ciągle odnawiane spojrzenie na własną historię” to byłoby odnalezienie przez wnuczki pamiętnika babci, w którym ta by opisywała, jak to a/ratowała Żydów, b/mordowała Żydów, c/denuncjowała Żydów, d/sąsiedzi ratowali/mordowali/donosili etc.
    Albo odpowiednich zdjęć. Np. dziadek w mundurze jakiejś armii broni/morduje Żydów.

    Twierdzę, że takich znalezisk jest tyle co kot napłakał i że właśnie przez ich znikomą liczbę prawie się nie liczą w kształtowaniu społecznej świadomości. Zresztą nawet jeżeli coś jest, to i tak trzeba amerykańskich nastolatków aby Polakom oczy otworzyli, tak jak to było w przypadku pani Sendlerowej.

    Niestety tym, co najbardziej wpływa na masową opinię są cyniczne manipulacje polityków. I w tym momencie okazuje się, że „historii nie piszemy ciągle na nowo, bo zyskujemy nowe punkty widzenia w miarę jak historia toczy sie dalej”, jak to byłeś łaskaw – bardzo idealistycznie – napisać.
    Historia „jest pisana” przez politycznych cwaniaków i to w taki sposób, aby służyć im w bieżących rozgrywkach.

    Popatrz sobie jak teraz PiS i dzieła przy nim powstałe używa pojęcia Targowicy NIGDY-PRZENIGDY nie zająkując się o żadnym katolickim biskupie.
    Jak w sprawie TK rzekomo „Niemcy atakują Polskę” a nie brukselskie urzędasy-politycy atakują urzędasów-polityków z PiS.
    Jak i kiedy są odgrzewane zagadnienia niemieckich odszkodowań za II wojnę. Niemieckiego „nadzoru nad Polską”. Katynia, „zdradzieckiego wbicia noża w plecy we wrześniu 39-go” i podobnie „zdradzieckiego” braku pomocy w czasie Powstania 44-go.
    Itd., itp.
    Ty naiwnie o powiększaniu historycznej wiedzy i o lepszym tej wiedzy rozumieniu a skrzeczące życie o „dziadku z Wehrmachtu”.

  13. >jest konsekwentne oddzielanie historii żydowskiej od historii polskiej, wydzielanie jej osobnego w ramach tej historii kącika, „przedziału pamięci”.<
    Muzeum Historii Żydów Polskich też jest osobne…

  14. Zza Kałuży
    Akurat nie potrzebujemy na Muranowie i w jego okolicach uzbrojonych tajniaków z Izraela. Jak na razie, to Polska nie jest przecież formalnie okupowana przez Izrael, a na izraelską młodzież nie polują na ulicach naszych miast antyżydowskie bojówki. Ale może się mylę?

css.php