Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej

11.09.2013
środa

Berlin bis czy Warszawa 1.0

11 września 2013, środa,

Lubimy mówić, że Warszawa jest drugim Berlinem albo powinna nim być. Bo istotnie, na pierwszy rzut oka podobieństw jest sporo. Oba miasta zyskały rangę metropolii stosunkowo późno. Oba zostały zniszczone w dużym stopniu podczas drugiej wojny światowej i weszły w ostatnią dekadę ubiegłego wieku wyrwami i pustką w miejscach, gdzie powinny mieć centrum (w Berlinie, jak wiadomo, pustkę już zszyto, pytanie – czy wiele to pomogło, zważywszy, że świetnie zagospodarowany teren wokół nowego głównego dworca po zmroku świeci nadal pustkami, nie licząc turystów, berlińczycy wolą spędzać czas gdzie indziej). W Warszawie dziura wokół Pałacu Kultury nadal straszy i niewiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie wypełni ją inwestycja na miarę Placu Poczdamskiego. Genius loci obojga też podobny, zdawałoby się – nieustanna zmienność, wymyślanie siebie od nowa, otwartość, być może wskutek lokacji na ruchomych piaskach.

A jednak nic nie irytuje bardziej niż hasło „Warszawa – nowy Berlin”. Bo choć warto często jeździć do Berlina, wyłapywać sensowne miejskie trendy i przenosić je na warszawski grunt, Warszawa drugim, a tym bardziej nowym Berlinem nie jest i jeszcze długo nie będzie. Nie tylko dlatego, że bez sensu jest tworzyć dosłowne imitacje i gdyby już porównywać oba miasta pod względem, nazwijmy to mentalnym, to wyluzowana stolica Niemiec lokowałaby się raczej gdzieś pomiędzy Krakowem a Wrocławiem niż Warszawą tysięcy zaganianych „słoików”. Bo o tożsamości miasta świadczy nieco więcej niż działania paru niestrudzonych aktywistów, przypominające atmosferą Markthalle IV targi śniadaniowe, jakie odbywają się od niedawna w weekendy w ładnych dzielnicach, dostępność tych samych co nad Szprewą napojów w klubokawiarniach czy wprowadzony dopiero w tym roku na szerszą skalę system miejskich rowerów. To zgoła inny system wartości, podzielany przez ogół, a nie mniejszość, i kompleksowe myślenie o mieście jako o miejscu przede wszystkim przyjaznym do życia.

Weźmy przywołane rowery i komfort poruszania się nimi po Berlinie i Warszawie. Rozrzut w skali 1 do 10, od razu odechciewa się jakichkolwiek odniesień. W Berlinie tego dobrostanu nie wywalczyły masy krytyczne. Rządząca w Berlinie Zachodnim lewica z pokolenia`68 po zjednoczeniu zadbała o to, by podczas sklejania Wschodu z Zachodem wzięto pod uwagę bliskie jej sercu wartości, więc układając na nowo trasy w centrum najpierw pomyślano o rowerzystach, potem o kierowcach. W Warszawie jeszcze do niedawna można było usłyszeć od urzędników, że nie jest ona wsią, aby po niej rowerem jeździć.

Weźmy teren wokół polskiego parlamentu a berliński Reichstag i konsekwentnie zagospodarowywaną „ziemię niczyją” wokół Potsdamer Platz. W Berlinie byle turysta może bez większych przeszkód przespacerować się obok, wejść do wnętrza, popatrzeć znad przeszklonej kopuły na niemieckich polityków. Warszawie straż marszałkowska czujnie patroluje teren, nikomu nie przyjdzie do głowy, by urządzać sobie obok pikniki. Kwiecie posadzone w sąsiedztwie przez mieszkańców przeszkadzało pracownikom kancelarii Senatu.

Rzucająca się w oczy tu i tam różnorodność krajobrazu, w Berlinie to równie świadomy efekt, jak w przypadku polityki rowerowej. Odpowiadający za planowanie w latach 1991-96 socjaldemokrata Hans Stimmann, przyjął szeroko dyskutowaną zasadę „krytycznej rekonstrukcji” wokół starych ulic i placów zachowanych w obrębie szeroko rozumianego centrum, z wypełnieniem powstałych luk zabudową dostosowaną skalą do istniejących kamienic, projektowaną tak, by uniknąć monotonii, nie zachęcającej do miejskiej aktywności. To rozwiązanie miało sens, nawet jeśli krytycy zarzucali mu sztuczność, o czym pisze szczegółowiej Brian Ladd „The Ghosts of Berlin: Confronting German History in the Urban Landscape”. Warszawskie kontrasty są zwykle wynikiem przypadku.

Nie da się jednocześnie zaprzeczyć, że gdy idzie o planowanie przestrzenne, Warszawa – bez szans na naśladowanie typowo „muzealnych”, historycznych stolic, jak Paryż, Rzym czy Madryt – nie ma lepszych wzorców niż berlińskie. Niezależnie od tego, kiedy i czy w ogóle powstanie tu nowe centrum, naturalnym kierunkiem rozwoju, z którego wykluwa się wspólna miejska tożsamość, tu też wydają się dzielnice, czy nawet mniejsze jednostki sąsiedzkie, osiedla, skupiska – odpowiedniki berlińskich kiezów. I one już się tworzą. Samoistnie, bez udziału urzędników czy planistów. Muranów, Mokotów, Powiśle, a czasem kilka przyległych ulic powoli zaczynają żyć własnym życiem, każda z nich reprezentuje inną jakość. Na szczęście w tym przypadku, mimo powierzchownych podobieństw, są to mikroświaty osobne, specyficznie warszawskie, nie porównywalne ani z Kreuzbergiem, Friedrichshain czy Neukolln. Tamte już znajdują zresztą od dawna na zupełnie innym etapie, podsumowywanym najczęściej brzydkim słowem „gentryfikacja”.

Fajnie jest składać własny model, nawet jeśli to dopiero wersja 1.0. I tworzyć dlań własne hasła. Ot, choćby „Warszawa jest kobietą”, nawet jeśli ani ona specjalnie biedna, ani seksowna, jak Berlin z nieco już wyświechtanego sloganu.

Beata Chomątowska

Autor: Stacja Muranów

Warszawski Muranów to unikat w skali światowej. Jedyne w świecie osiedle mieszkaniowe zlokalizowane świadomie na gruzach dawnego getta. Architektoniczna utopia, krakowska Nowa Huta i berlińska Karl-Marx-Allee w jednym. Miejsce nieoczywiste, wielowymiarowe, wciąż szukające swojej tożsamości. Chcąc zrozumieć Warszawę, miasto niełatwe, pokaleczone, „poskładane w Photoshopie“- jak napisał Grzegorz Piątek – też nie da się zrobić tego bez Muranowa. Z jego perspektywy rozglądamy się dookoła. Poszukujemy na mapie Europy miejsc zawieszonych między „wczoraj“ a „dzisiaj“, takich jak Muranów. Dzielnic i miast. Zastanawiamy się, co „wczoraj“ oznacza dla nas, współczesnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php