Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej

31.10.2013
czwartek

Ptasimi ulicami na północ

31 października 2013, czwartek,

Jak co roku, pierwszego listopada, pójdę najpierw na Okopową. Nawet tego dnia, gdy fala zmierzająca w północną, cmentarną część miasta wyrzuci tutaj po drodze niektórych, z kwiatami, zniczami i poczuciem powinności, i tak wystarczy odejść w bok, by po paru metrach zostać znów sam na sam z  macewami, porośniętymi zielskiem. Można nawet się zgubić, można stracić rachubę czasu, jak w pierwszym opowiadaniu Piotra Pazińskiego z „Ptasich ulic”.

Czemu tu przychodzimy? Jeszcze niedawno można byłoby powiedzieć: bo tak trzeba, ale teraz, po obejrzeniu „Kamiennego nieba“ Krzysztofa Garbaczewskiego nic nie jest już oczywiste. Spektakl miejscami nierówny, niełatwy w odbiorze, ale stawiający pytania, których nikt dotąd nie zadał.

Więc być może przychodzimy, bo nie mamy innego wyjścia. Tak jedni zarażają się powstaniem 1944, w innych wchodzi getto. Na różne sposoby. Są tacy, co urządzają rekonstrukcje, tacy, którzy zaczytują się w książkach historycznych, chcą oprowadzać, pokazywać i dzielić się. No i ci, którzy udają, że przeszłość ich nie obchodzi, ale lubią legendy miejskie o duchach.

Dokładnie osiem lat temu, tuż po przeprowadzce, też szłam ptasimi ulicami na północ, odnotowując kolejne pamiątkowe tablice i z fascynacją popatrując na znicze rozświetlające po zmroku główną aleję, której wtedy, w Dzielnicy Północnej, jeszcze nie było, zastanawiając się, kto właściwie je zapala.

Teraz myślę, po co nam to wszystko. Dla kogo ta pamięć o nieistniejącym, doszczętnie zniszczonym mieście, najważniejszy punkt odniesienia, od ponad półwiecza nie wyparty przez żadną nową mitologię. Dla nich czy dla nas samych? Jakie potrzeby przy okazji zaspokajamy. Współczucie? Ciekawość? Potrzeba silniejszych emocji? Naprawdę chcielibyśmy znaleźć się tutaj wtedy, poczuć to wszystko, co oni czuli?

Ale dopóki chociaż raz do roku coś nas tutaj pcha, macewy doszczętnie nie zarosną.

Beata Chomątowska

Autor: Stacja Muranów

Warszawski Muranów to unikat w skali światowej. Jedyne w świecie osiedle mieszkaniowe zlokalizowane świadomie na gruzach dawnego getta. Architektoniczna utopia, krakowska Nowa Huta i berlińska Karl-Marx-Allee w jednym. Miejsce nieoczywiste, wielowymiarowe, wciąż szukające swojej tożsamości. Chcąc zrozumieć Warszawę, miasto niełatwe, pokaleczone, „poskładane w Photoshopie“- jak napisał Grzegorz Piątek – też nie da się zrobić tego bez Muranowa. Z jego perspektywy rozglądamy się dookoła. Poszukujemy na mapie Europy miejsc zawieszonych między „wczoraj“ a „dzisiaj“, takich jak Muranów. Dzielnic i miast. Zastanawiamy się, co „wczoraj“ oznacza dla nas, współczesnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php