Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej

10.04.2014
czwartek

Start-upem w szarość

10 kwietnia 2014, czwartek,

Miło jest pracować według czyjegoś pomysłu, ale jeszcze przyjemniej jest rozwijać się samodzielnie – uważa Philipp Schwörbel. Dlatego przy porannej kawie, na zakupach czy na spacerze z dziećmi wytęża słuch, notując wszystko, co wydaje mu się ciekawe. Źródłem informacji jest Prenzlauer Berg – dzielnica Berlina, w której mieszka, i z którą związał pomysł swojego niecodziennego start-upu: lokalnego portalu informacyjnego.

– W 2010 roku toczyła się w Niemczech debata poświęcona dziennikarstwu hiperlokalnemu, poświęconemu konkretnym regionom. Duże tytuły zaczynały właśnie skupiać się na ponadregionalnej perspektywie, na rynku powstała więc duża luka. Pomyślałem: czemu nie, w końcu Prenzlauer Berg to miasto w mieście, ponad 150 tysięcy mieszkańców, a więc i morze tematów: inwestycje, duże pieniądze, polityka. Na dobre z portalem Prenzlauerberg-Nachrichten.de ruszyliśmy już pod koniec 2010 roku – mówi Schwörbel.

Pomysłem trafił w dziesiątkę: historyczna dzielnica, zaniedbana w czasach NRD, na skutek gentryfikacji w ostatnich latach diametralnie zmieniła swoje oblicze. Dziś to ulubiony zakątek artystów, intelektualistów, studentów, a także młodych rodzin – przyrost naturalny, podobnie jak ceny mieszkań, należy tu do najwyższych w całym Berlinie. Wysokie wymagania rodzą potrzebę rzetelnej, pogłębionej informacji – tę właśnie lukę postanowił wypełnić Schwörbel, który wcześniej przez ponad 10 lat pracował dla ważnych postaci  świata mediów i polityki.

Mieszkańców Prenzlauer Berg łączy też ekologiczny styl życia – dlatego na każdym kroku można natknąć się tu na sklepik z ekologiczną żywnością,  Fairtrade,  ubraniami i gadżetami z przetworzonych surowców. Furorę robią lokalne portale promujące ekomobilność. – To fenomen tej dzielnicy: gama malutkich start-upów, bez żadnego kapitału na początek, bazujących na świadomości, że mieszkańcy są tu gotowi płacić za to, co ekologiczne i zdrowe  – mówi Philipp Schwörbel.

O tym, ze Berlin jest mekką start-upów, wiadomo nie od dziś. Zaskakuje jednak, że klucz do sukcesu nie tkwi tym razem we wsparciu ze strony państwa, którym zwykło się tłumaczyć niemieckie sukcesy. Brak silnej konkurencji ze strony branżowych gigantów, duża liczba osób z wyższym wykształceniem i międzynarodowy charakter miasta przyciągają najlepszych, także zza granicy. Nie bez znaczenia jest też atmosfera miasta – od mieszkańców można często usłyszeć, ze Berlin jest po prostu sympatyczny. No i fenomen: politycy trzymają się od tego tematu z daleka. Właściciele start-upów nie mają wątpliwości – to służy sprawie!

– Jak się utrzymujecie? – pytam Philippa Schwörbela. – Z reklam, programu partnerskiego, składek naszych czytelników i przyjaciół. To dzięki nim utrzymujemy redakcję – kilkoro profesjonalnych dziennikarzy. Ludzie płacą nam, bo wiedzą, że to, co robimy, jest rzetelne. Chcemy rozwijać się w kierunku pogłębionych tekstów. Nie jesteśmy przeciętną osiedlową gazetką – śmieje się Philipp.

Rozmarzam się, licząc w myślach artystyczno-kawiarniane koncepty, które w ostatnich latach – z mniejszym lub większym sukcesem – przewijały się przez Muranów. Nie ma wątpliwości, że to, podobnie jak Prenzlauer Berg, dzielnica z potencjałem, który dopiero się budzi. Co zrobić, by nie była to nerwowa pobudka z gentryfikacyjną traumą w tle? Inwestycja czasu w lokalny start-up może być jednym z pomysłów. W dodatku takim, który – jak na Prenzlauer Berg – w przyszłości zwróci się stokrotnie.

Karolina Przewrocka

Autor: Stacja Muranów

Warszawski Muranów to unikat w skali światowej. Jedyne w świecie osiedle mieszkaniowe zlokalizowane świadomie na gruzach dawnego getta. Architektoniczna utopia, krakowska Nowa Huta i berlińska Karl-Marx-Allee w jednym. Miejsce nieoczywiste, wielowymiarowe, wciąż szukające swojej tożsamości. Chcąc zrozumieć Warszawę, miasto niełatwe, pokaleczone, „poskładane w Photoshopie“- jak napisał Grzegorz Piątek – też nie da się zrobić tego bez Muranowa. Z jego perspektywy rozglądamy się dookoła. Poszukujemy na mapie Europy miejsc zawieszonych między „wczoraj“ a „dzisiaj“, takich jak Muranów. Dzielnic i miast. Zastanawiamy się, co „wczoraj“ oznacza dla nas, współczesnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. W Polsce zmiany w tkance miasta są dużo trudniejsze niż w Niemczech. Zupełnie inaczej wygląda rynek mieszkaniowy, który jest totalnie rozdrobniony: własnościowe mieszkania, wspólnoty mieszkaniowe itd. Głębsze zmiany są możliwe gdy całe budynki, kwartały należą do np. jednej spółdzielni, tak jak do GEWObag na P’Bergu. Na Muranowie masz masę mieszkań w parterach, trzeba by ludzi wywłaszczyć/zaproponować im inne mieszkania, żeby umożliwić ożywienie okolicy przez sklepy, biznesiki, kawiarnie. Myślisz, że to możliwe? Ja nie. Posiadając mieszkanie własnościowe nikt nie jest chętny do przeprowadzek, nawet wtedy gdy dzielnica zmienia się w sposób niekoniecznie dla danej osoby korzystny. Przez to w Polsce w ogóle trudno mówić o specyfice dzielnicy. Komunizm nas wszystkich wymieszał, a ludzie rzadka się przeprowadzają posiadając własne mieszkanie. Ale może tak jest lepiej?;-)

  2. Ciekawa perspektywa – jednak nie sądzę, żeby to była główna przyczyna kłopotów Muranowa z „wybudzaniem”. Dość wspomnieć losy kawiarni przy Fundacji Promocji Sztuki Współczesnej, tej poprzedniej, nad którą zawisł napis po hebrajsku, albo klubokawiarni na rogu Nowolipek i Jana Pawła II, przed którą latem zeszłego roku pogrywał jazzband, i nagle to miejsce zamknięto. Miejsce dla obu się znalazło – co innego było przyczyną. Niechęć do zmian? Skłonność do ciągłego narzekania, czasem szukania powodów, dla których miałoby się nie udać? A może zderzenie młodych ze starszymi, którym ożywianie dzielnicy być może nie jest do końca na rękę – choć i tu nie można generalizować? Jedno jest pewne – dzielnica będzie się zmieniała, może nieco wolniej i nie bez oporu – ale jednak. Przykład Prenzlauer Berg Nachrichten pokazuje, że z pomocą przyjaciół można wiele. I takich przykładów mamy już na Muranowie kilka! Trzeba trzymać kciuki, by rosły w siłę. Pozdrawiam Cię, Karolina Przewrocka

css.php