Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej

26.04.2014
sobota

Ostatni wywiad Belli Katz

26 kwietnia 2014, sobota,

Trzeba dbać o czyste sumienie. Znosić własne spojrzenie w lustrze, każdego dnia, bez względu na sytuację – powiedziała bez zastanowienia, gdy pod koniec wywiadu zapytałam o receptę na dobre życie. Kto jak kto, ale ona, Bella Katz, mogła o tym wiedzieć najwięcej. 91-letnia Żydówka z Wilna, ocalona z Holokaustu, uczestniczka żydowskiego ruchu oporu, a po wojnie berlinianka z konieczności, przeżyła w końcu niemało, a mimo zaawansowanego wieku zachowywała poczucie humoru, cięty dowcip i doskonałą rękę do ciast. Tamtego wieczoru jadłyśmy i rozmawiałyśmy długo: Bella, jej przyjaciółka –  polska Żydówka z Katowic – Regina Karolinski oraz Dasza, moja ukraińska koleżanka po fachu. Kolejne spotkanie zaplanowałyśmy po święcie Paschy, by autoryzować wywiad przed publikacją. Kilka dni później Bella Katz umarła. Podobno spokojnie, we śnie.

Na pośmiertną publikację ostatniego wywiadu rodzina Belli nie wyraziła zgody. Żałuję. Mnóstwo było mądrości i uroku w tej filigranowej kobiecie, która przez całe swoje dorosłe życie usiłowała odbudować to, co młodej dziewczynie odebrała wojna: rodzinę, wiarę, pewność siebie. Bez zbędnych pretensji do losu i ludzi, przeciwnie: podkreślając, że bez ich dobroci by nie przeżyła. Krok po kroku uczyła się cieszyć swoją drugą szansą.

Kadr z filmu „Oma & Bella”; Bella Katz po prawej

Jako młode dziewczyny po wojnie chciałyśmy wiedzieć, czym jest zabawa – śmiała się, pokazując zdjęcia z towarzyskich spotkań. W 1945 roku trafiła do berlińskiego obozu dla osób przemieszczonych, przez kilka lat nosiła się z zamiarem wyjazdu do Izraela. W końcu zaszła w ciążę; wyjazd przestał być priorytetem, Berlin stał się domem. Synowi nie od razu opowiedziała o tym, co przeżyła w czasie wojny. Dowiedział się na studiach. – Nie chciałam, by odwrócił się od kolegów z ławki. Po co młodemu człowiekowi nienawiść w sercu? – tłumaczyła w czasie rozmowy.

W dokumencie „Oma & Bella”, nakręconym kilka lat temu przez Alexę Karolinski, wnuczkę jej przyjaciółki, Bella Katz kwitnie. Gotuje, podrywa ulubionego fryzjera, wznosi toast i zagryza go ogórkiem. Z zamiłowania do gotowania wkrótce powstanie książka kucharska: Alexa notuje przedwojenne receptury z domów babci i Belli i wydaje je w dwóch językach. Bella przyznaje w filmie, że smak potraw to jedyne, co pamięta z rodzinnego domu.

Kamera towarzyszy jej też pewnego poranka, gdy budzi się zachmurzona. To, czego nie pamięta, wychodzi nocą w snach. Traci humor, gdy wnuczka pyta o ucieczkę z wileńskiego getta i przyłączenie się do ruchu oporu. „Gdy przyszli Rosjanie, dali nam dwa dni na wyrównanie rachunków z Niemcami. Za mamę, za tatę, za rodzeństwo…”. „Zabiłaś kogoś?” – dopytuje wnuczka. „Nie, ale znam takie przypadki” – odpowiada Bella, patrząc prosto w oko kamery.

Mam poczucie, że nigdy się nie zmieniłam; że czas upływa, a ja wciąż jestem małą dziewczynką – powiedziała mi na odchodnym Bella Katz. Nigdy nie zapomnę tego spotkania, dwóch uroczych starszych pań, ich pięknej, przedwojennej polszczyzny, i tej czystej radości życia, której mógłby się od nich nauczyć niejeden syty malkontent.

O tych, którzy odchodzą, myślę zwykle w kategoriach niedokończonej rozmowy. Przerwana wpół, będzie kiedyś miała swój dalszy ciąg, w to nie wątpię. Na razie muszę pogodzić się z domysłami, zapisać pytania, cierpliwie zawiesić głos. Pojęcie niedokończonej rozmowy pomaga mi jakoś pogodzić się ze stratą.

O niedokończonych rozmowach myślę też, gdy oglądam zdjęcia z tegorocznych uroczystości z okazji 71. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim. Gdy po raz kolejny dociera do mnie, że pokolenie tych, którzy przeszli przez lasy, getta, KZ-y, przemija bezpowrotnie.

Czy zdążymy porozmawiać, zanim pytania trzeba będzie zawiesić w próżni?

Karolina Przewrocka

Autor: Stacja Muranów

Warszawski Muranów to unikat w skali światowej. Jedyne w świecie osiedle mieszkaniowe zlokalizowane świadomie na gruzach dawnego getta. Architektoniczna utopia, krakowska Nowa Huta i berlińska Karl-Marx-Allee w jednym. Miejsce nieoczywiste, wielowymiarowe, wciąż szukające swojej tożsamości. Chcąc zrozumieć Warszawę, miasto niełatwe, pokaleczone, „poskładane w Photoshopie“- jak napisał Grzegorz Piątek – też nie da się zrobić tego bez Muranowa. Z jego perspektywy rozglądamy się dookoła. Poszukujemy na mapie Europy miejsc zawieszonych między „wczoraj“ a „dzisiaj“, takich jak Muranów. Dzielnic i miast. Zastanawiamy się, co „wczoraj“ oznacza dla nas, współczesnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php