Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej

11.09.2014
czwartek

Lekcja Feminy

11 września 2014, czwartek,

Mieliśmy nadzieję, że to się nie stanie. Że nastąpi spektakularny zwrot akcji, że miasto jednak coś zrobi i nie dopuści do tego, by miejsce kultowego warszawskiego kina Femina zajął dyskont z tanią żywnością. Właśnie tam, przy skrzyżowaniu Jana Pawła II z aleją Solidarności, od lat obrosłym tłuszczem barów szybkiej obsługi, drobnych sklepików i sieciową kawiarnią odwiedzaną dla lansu, gdzie – zdawałoby się – taniej komercji jest już pod dostatkiem.

Na próżno: pod koniec września kino znika z kulturalnej mapy miasta. Mimo obietnic prezydent nie zanosi się nawet na to, by w budynku, obok Biedronki” znalazło się miejsce na mniejszą salę kinowo-teatralną, jak zaproponowali właściciele. Liczące 75 lat kino, które powojenne seanse zaczynało od „Zakazanych piosenek”, zakończy działalność 21 września filmem „Miasto 44”.

Trudno będzie zapomnieć Feminę – jej klimat i kameralność, seanse późnymi wieczorami, z których wracało się długo, bo z głową pełną myśli. Fakt, denerwowała mnie czasem okropnie – repertuarem, promocyjną sennością, brakiem angielskich napisów, gdy na najważniejsze polskie filmy przyprowadzałam zagranicznych gości. W okolicy była jak gorsze dziecko – upadła gwiazda przy wabiącym festiwalami, modnym Muranowie. A jednak była – i zostać powinna. (Ręka słusznie drży, gdy piszę o Feminie w czasie przeszłym).

Powiedzmy sobie szczerze: zmiana to symboliczna – i nie chodzi w niej już tylko o zamknięcie kina, które nie przynosiło oczekiwanych zysków. Oto miejsce kultury, na którą nas nie stać, zajmuje popularny spożywczy dyskont, tańszy od pozostałych, w których zakupy stały się dla nas za drogie. Trudno tu więc nawet mówić o chichocie masowej konsumpcji czy zwycięstwie żądzy pieniądza nad kulturą. To raczej smutne podsumowane naszej ubogiej kondycji. Wytknięcie biedy w sensie ekonomicznym i intelektualnym. Zasłużona obelga.

I może z tą lekcją Feminy warto po ostatnim seansie wracać do domu. Z nadzieją, że kino nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa, i że wróci do nas kiedyś z nową energią.

Karolina Przewrocka

Autor: Stacja Muranów

Warszawski Muranów to unikat w skali światowej. Jedyne w świecie osiedle mieszkaniowe zlokalizowane świadomie na gruzach dawnego getta. Architektoniczna utopia, krakowska Nowa Huta i berlińska Karl-Marx-Allee w jednym. Miejsce nieoczywiste, wielowymiarowe, wciąż szukające swojej tożsamości. Chcąc zrozumieć Warszawę, miasto niełatwe, pokaleczone, „poskładane w Photoshopie“- jak napisał Grzegorz Piątek – też nie da się zrobić tego bez Muranowa. Z jego perspektywy rozglądamy się dookoła. Poszukujemy na mapie Europy miejsc zawieszonych między „wczoraj“ a „dzisiaj“, takich jak Muranów. Dzielnic i miast. Zastanawiamy się, co „wczoraj“ oznacza dla nas, współczesnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. WYZEJ:
    ‚(…) Trudno tu więc nawet mówić o chichocie masowej konsumpcji czy zwycięstwie żądzy pieniądza nad kulturą. To raczej smutne podsumowane naszej ubogiej kondycji. Wytknięcie biedy w sensie ekonomicznym i intelektualnym. Zasłużona obelga.’

    NIZEJ:
    Author: Stacja Muranów
    ‚(…) Chcąc zrozumieć Warszawę, miasto niełatwe, pokaleczone, „poskładane w Photoshopie“- jak napisał Grzegorz Piątek – też nie da się zrobić tego bez Muranowa. Z jego perspektywy rozglądamy się dookoła. Poszukujemy na mapie Europy miejsc zawieszonych między „wczoraj“ a „dzisiaj“, takich jak Muranów. Dzielnic i miast. Zastanawiamy się, co „wczoraj“ oznacza dla nas, współczesnych.

    Yyyyy?

  2. Pani Przewrocka, Pani zejdzie na ziemię. Jaki „klimat”, jakie „kultowe”, jakie „angielskie napisy”. Chyba coś się Pani w głowie pomieszało albo mieszka Pani na jakimś innym, „równoległym” Muranowie. Femina to było badziewiaste kino z „multipleksowym” repertuarem. Proszę nie bredzić o stratach dla kultury!!!

  3. Panie Marcinie, Pan nic nie rozumie, prawda? Wyjaś mi Pan, po co 2 Biedronki w tym samym miejscu? Dwie Biedronki, kebab, nieopodal fast food, ze dwadzieścia sex-shop’ów… To mi bardziej pasuje do słowa badziew i właśnie Kino stanowiło pewną przeciwwagę. Repertuar nie zawsze był tylko „multipleksowy”, pokazywano też filmy kameralne, jednak walka o klienta popchnęła kino ku ofercie bardziej komercyjnej. Niewiele to pomogło. Tacy ja Pan ludzie, którzy niczego nie kumają, postawili na swoim. Tryumf gawiedzi, a Pan dla mnie jest głosem gawiedzi. A gawiedź wszystko zakrzyczy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Bardzo fajny artykuł, prosimy o więcej 🙂

  6. Femina to było pierwsze kino do którego zaprowadził mnie tata. Byłem tam później dziesiątki razy . To legenda.

  7. Z jednej strony szkoda, że z tkanki miejskiej znika kino z 75-letnią tradycją, a z drugiej… z drugiej to kino od lat nie powinno istnieć w tej formie w które istniało. Naprawdę trudno bronić kina z beznadziejny repertuarem (ani to kino ambitne, ani nowości), bez pomysłu na siebie, z bardzo słabą obsługą (ile razy zdarzało mi się czekać, aż ktoś łaskawie zauważy, że są chętni do kupienia biletów, wysokimi cenami (w Wiśle za cenę jednego biletu normalnego w Feminie wchodzą dwie osoby) i do tego z zapachem popcornu. Kameralność? Na własne życzenie, bo w takim miejscu i z taką tradycją spokojnie można było prowadzić działalność podobną do tej którą prowadzi „Muranów” – z korzyścią i dla dzielnicy, i dla warszawskich kinomaniaków.

    Oczywiście przeraża, że w to miejsce wejdzie kolejna sieciówka-spożywcza, bo w okolicy jest Społem, K&M, Biedronka itd.

  8. @Buba

    Dwie ‚Biedronki’, kebab i fast food sa ‚w tym samym miejscu’, gdyz sa klienci, ktorzy czynia te BIZNESY rentownymi. „Femina’ klintow nie miala, wiec umarla z glodu.

    Sorry, taki mamy klimat (znaczy sie kapitalizm).

    Tak samo jest na calym swiecie: tam, gdzie mieszkaja ludzie, ktorych stac na kino, restauracje, teatr sa one co kilka domow/ulic. W polskich dzielnicach Nowego Yorku, Chicago, Toronto tez dominuja tamtejsze ‚Biedronk’i’ (sklepy typu 99c). I sklepy z gorzalka.

    PS. Jako kinomaniak znam na pamiec wszystkie kina Warszawy. Muranow tez, gdyz mialem tam gromade znajomkow. Ale kapitalizm usmiecha sie tylko do kapitalistow, a nie proletow ( z ktorych eksploatacji zyje) Juz Pan Karol M. to zauwazyl spory kawal czasu temu.

    Wiec nie mam zludzen.

  9. Panie Bubo,
    ja niczego nie stawiam na swoim, nie wypowiadam się w imieniu gawiedzi tylko moim własnym i nikogo nie chciałem zakrzyczeć. Nie wypowiadałem się też o tym, że Biedronka lepsza od Feminy i że dobrze się stało. Źle się stało, zamiast kina jest spożywiak.

    Pisałem o czymś innym: że zamknięcie Feminy jest mniej więcej tak istotnym wydarzeniem, jak przeróbka jakiegoś multipleksu w centrum handlowym z 24 na 20 sal kinowych. Jakich to filmów nie będzie Pan mógł obejrzeć z powodu zamknięcia Feminy? Cóż takiego tam pokazywano, że nazywa się Feminę „kultową”? Bardzo Pana proszę, żeby Pan mi to wytłumaczył, bo ja tego faktycznie nie kumam. Kumałbym lament i sam bym się do niego przyłączył, gdyby zamykali np. Kino Muranów. To byłaby katastrofa, bo są dziesiątki jeśli nie setki filmów których gdzie indziej się nie zobaczy.

    Autorka tekstu Pani Przewrocka nazywa Feminę „kultowym” a Muranów „modnym” kinem. Oznacze to jak rozumiem, że do Muranowa chodzą jełopy które przesiadują tam jedynie po to, żeb być „trendy” a do Feminy chodzą rasowi kinomani którzy byle czego nie oglądają. Otóż wyjaśniam Panu, że jest zupełnie na odwrót. To właśnie w Feminie sidziała gawiedź!!! W żadnym innym kinie nie widziałem tyle buractwa: gadania przez telefon w czasie projekcji, głośnego komentowania tego co się dzieje na ekranie, awantury, etc. Kiedyś nawet jakiś biedak dostał w mordę, bo zwrócił uwagę dresiarzowi, żeby ten przestał głośno rozmawiać przez komórkę, bo przeszkadza to innym.

    Femina owszem miała swój klimat który utraciła wyburzając balkon i robiąc cztery oddzielne sale. Tylko jedna z nich (ta najmniejsza) miała zadatki na „klimatyczną” ale cóż z tego skoro puszczali tam kolejne części Terminatora i śmierdziało tłustym od masła popcornem. (w Muranowie nie serwują popcornu i nie obejrzy Pan tam Terminatora 🙂

    Reasumując: likwidacja Feminy — żal (mimo wszystko), „drżąca ręka” Pani Przewrockiej — przekomiczne.

  10. Trochę to jednak propaganda z tą „kultowością” Feminy, to było zwykłe kino, z mało ambitnym repertuarem, do tego wyjątkowo śmierdzące tłuszczem, co skutecznie mnie od niego odstręczało. Więcej „kultury” mam na twardym dysku komputera, niż tam można było zobaczyć. W Warszawie z ofertą kulturalną nie jest tak źle – mamy dwa razy więcej teatrów, niż Berlin, każda dzielnica ma domy kultury, od zatrzęsienia darmowych imprez, koncertów, festiwali. Sam pracowałem przy organizacji festiwali filmowych i bardzo rzadko był komplet publiczności na jakimkolwiek seansie. Mieszkam koło dzielnicowego domu kultury, w którym naprawdę dużo się dzieje, a połowa przedstawień teatralnych, pomimo tego, że są darmowe, nie zapełnia pełnej widowni. Imprezy biletowane bardzo często nie dochodzą do skutku, ale nie dlatego, że ludzie nie mają pieniędzy, ale dlatego, że nie mają ochoty ani zapotrzebowania. Zniknięcia kina Femina pewnie pies z kulawą nogą by nie zauważył, gdyby nie larum w mediach. No i jeszcze ta Biedronka – największy wróg kawiorowej lewicy, robiącej zakupy w drogich delikatesach lub sklepach eko, z kurczakami po 30 zł za kilogram 😉 Nie każdego na to stać, a Biedronka dla biednego ważniejsza, niż Femina. Na pusty żołądek kultura nie wchodzi.

  11. ludziw nie kupujcie tego badziewiastego jedzenia ..fuj… szczury i myszyy

  12. Szanowne autorki , zapraszamy do Poznania . W tym „gospodarnym” mieście od dawna padają obiekty , ośrodki nie tylko kultury ale i sportu .
    Kina Wilda , Grunwald od dawna robią za dyskonty z czerwonymi owadami ! Hale sportowe podobnie ( np. ul. Matejki ) to kolejne miejsce na zawody z koszyczkami, między półeczkami z taniawym żarełkiem .
    W miejscu dawnych boisk (ul.Piątkowska przy akademikach) też „wyrosły” gwiazdy dyskontów ! Są też inne ciekawe zjawiska , np. boiska przenicowane na miejsca sacrum . Czyli profanum w zdrowym ciele zdrowy duch .
    Niestety jak kraj długi i szeroki , do WAAAADZY dorwało się towarzystwo , pierwszego pokolenia tych którzy MUSZĄ wszystko rozwalić aby po latach powrócić do ….punktu wyjścia !

  13. „Femina” i „Muranów to moje „rejonowe” kina. „Muranów z repertuarem studyjnym, ambitnym, „Femina” dla mniej wymagających widzów. Na seansach w „Muranowie” siedzi zwykle 4-10 osób. A jednak nikt nie likwiduje kina, które tam istnieje od samego początku, czyli socrealistycznej odbudowy Muranowa. Ilez mam wspomnień związanych z tym kinem i umieszczoną przed nim fontanna przeniesiona tam z Placu Bankowego…Tata stoi w niekończącej się kolejce po bilety na tzw. poranek dla dzieci, a ja chodze kolo fontanny, przyglądam się puttom zaopatrzonym w wodne rekwizyty: ryby, sieci rybackie, harpuny…Przeciez młodsi ode mnie maja z pewnoscia takie wspomnienia związane z „Femina”, do której chodziłam już jako licealistka.

  14. To samo zrobiono w Jaworznie.
    Kultowe kino Sasanka, jedyne w 93-tysięcznym mieście zmieniono na owada.
    Ręce opadają.

  15. Zastanówny się czy rzeczywiście likwidacja Feminy to w istocie uszczerbek dla szeroko rozumianej mapy kulturalnej Warszawy. Tak na prawdę likwidujemy coś co w świadomości wielu warszawiaków istniało od zawsze. Ale czy było to miejsce kultowe – to rzecz dyskucyjna. Zagadzam się, że repertuar Feminy odbiegał od tego co nazwiemy kulturą i działaniami na jej rzecz. Nie było tam instaresujących imprez, ciekawych filmów. Femina była i w czasach kapitalizmu walczyła o przetrwanie. Przegrała. Z tych powodów porównanie Feminy z Muranowem to już lekka przesada. Ale jedyne co mnie smuci to Biedronka. Mam wrażenie, że Biedronki są wszędzie. W tak eksponowanym miejscu miasta powinno powstać coś innego niż rzecz tak prozaiczna jak spożywczy dyskont. Ale to już inna historia.

  16. Czy „manie nadziei” to jest dzialanie? Jezeli bardzo paniom zalezy na tym kinie, to mozna zalozyc stowarzyszenie przyjaciolek i przyjaciol, przedefiniowac model biznesowy, poszukac zrodel przychodu, monitorowac dzialanosc i budzet, robic reklame i voila! Znane sa takie przypadki.

  17. biedronka to powazny swiatowy koncern, a kultura w mysl glownego paradygmatu obowiazujacego w pl ma sie nijak do skilsow jakie sa ksztalcone i wymagane od monterow i skladakow czyli troche lepszych robotow. polki to latwe lale, polacy to alkoholicy, wszyscy to zlodzieje i swiniozercy. polacy z urodzenia sa chamami i dwulicusami, niezdolnymi do jakiejkolwiek wspolpracy.
    gdyby czytali wallersteina i kiezuna nie glosowaliby na tuska i po-szajke, ale przeciez nie dotykaja ksiazek, brzydza sie nimi, wola tv i propagandowe gazety.
    chodzi mi piszac te przykre dla nas slowa, o jakosc obecnych polskich elit i o ich zgode na ksztaltowanie i utrwalanie takich opinii o polakach.
    bowiem zaden portugalski biedak nie zostalby miliarderem gdyby rzad polski dbal o narodowe interesy i nie niszczyl polskiego biznesu, lecz go obowiazkowo wspieral. a gdyby istnial przemysl to eo ipso nalezaloby ksztalcic polakow w kulturze, sztuce jak i naukach scislych. co odkrywaja chinczycy i poludniowi koreanczycy. w krajach gdzie istnieje wsparcie i sprawiedliwa konkurencja, podparte wielowiekowa kultura, kwitnie klimat sprzyjajacy wynalazczosci i innowacyjnosci. a wiec o ponadprzecietnych i utalentowanych ludzi, tak brutalnie i bezwzglednie walcza centra naukowe i kulturalne swiata wspolczesnego. drenuje sie inteligentnych i przedsiebiorczych, reszta jest bez znaczenia, ta pozostalosc to konsumenci. niestety taki los przypisano polsce przy ochoczym wsparciu polskich elit. inaczej mowiac, mamy to co wybralismy.

  18. Małe sprostowanie. 19,20 i 21 września Teatr EKIPA wraz ze Stoważyszeniem Miasto Jest Nasze organizujemy pożegnalny spektakl pt. „Miłość Szuka mieszkania” Jerzego Jurandota. To będą ostatnie pokazy w kinie Femina tyle, że teatralne. Warto dodać, że sztuka ta była grana w Femine w 1941 roku podczas wojny kiedy to Femina znajdowała się w obrębie Getta Warszawskiego.
    Ps. zapraszamy seredznie na spektakle i wielkie pożegnanie 🙂

  19. Cytat: „dyskont, tańszy od pozostałych”
    W którym miejscu ten portugalski sklep posługujący się POLSKĄ nazwą jest tańszy? Poproszę o źródło tej opinii albo wyniki badań.

css.php