Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej

21.10.2014
wtorek

Izraelski debiut „Idy”

21 października 2014, wtorek,

– Rozmawiacie w Polsce o antysemityzmie? – zapytał znienacka, gdy upewniliśmy się, że wybrany S-Bahn wiezie nas na właściwe berlińskie lotnisko. Była trzecia nad ranem, więc krótkie pytanie poznanego kilka minut wcześniej młodego Izraelczyka podziałało na mnie jak łyk mocnej kawy. Autentycznie zdziwiony odpowiedzią przyznał, że ma na temat Polski zgoła inne wyobrażenie, a ostatni raz odwiedził ją podczas szkolnej delegacji. Przez cały lot do Tel Awiwu wyliczałam w pamięci rozmowy o podobnej treści, które zdarzały mi się w ostatnich latach, i zdziwione spojrzenia na wieść, że to właśnie u nas toczy się właśnie jedna z największych publicznych debat wokół antysemityzmu w tej części Europy, a na ekranach kin goszczą filmy, które odważnie podejmują tę tematykę.

IMG_6895

fotografie: Karolina Przewrocka

Z niecierpliwością czekałam więc na komentarze po izraelskiej premierze „Idy” Pawła Pawlikowskiego, którą zaplanowano na 13 października podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Hajfie – numeru jeden wśród tego typu festiwali w Izraelu. Tuż przed premierą usłyszałam kilka głosów zarzucających filmowi nadużywanie i utrwalanie stereotypów. To, z jakim reakcjami spotka się tu „Ida”, i czy podzielą one zachwyt europejskich i amerykańskich krytyków, wcale nie było więc oczywiste.IMG_6922Na tydzień przed premierą wyprzedano wszystkie bilety, a sala Centrum Rappaporta pękała w szwach. Izraelczycy, z którymi rozmawiałam tuż po premierze, nie kryli emocji – co jednak ciekawe, ich pełne uznania komentarze dotyczyły warstwy artystycznej filmu, rzadziej odniesienia do skomplikowanych relacji polsko-żydowskich.

„Niesamowity”, „świetna gra aktorska”, „szum wokół tego filmu jest w pełni uzasadniony” – napisał komentator najpoczytniejszego izraelskiego dziennika „Israel Hajom”. Wtórują mu autorzy filmowych blogów: „nie przestaniesz o nim myśleć” (Srita), „to film, który uwiera w gardle” (Jokopost). Z kolei portal Walla wspomina o „Idzie” jako o jednym z najpoważniejszych kandydatów do Oscara. Izraelskie komentarze prasowe wciąż można jednak policzyć na palcach – na kolejne przyjdzie pewnie czas niebawem, gdy film pojawi się w kinach słynącej z ambitnych programów sieci LEV.IMG_6990Dla Agaty Trzebuchowskiej, odtwórczyni głównej roli, która pojawiła się na pokazie jako gość specjalny, była to pierwsza wizyta w Izraelu – kraju w jej odczuciu „nieprawdopodobnie ciekawym, niejednoznacznym, ale i niepokojącym”. W krótkim wprowadzeniu przed premierowym pokazem poprosiła widzów, by nie oglądali „Idy” przez pryzmat politycznego sporu. Do tematu premiery podeszła ze stoickim spokojem, przyznając, że nie oczekuje, by film rozgrzał tu jakąś znaczącą debatę o relacjach polsko-żydowskich. – Moim zdaniem „Ida” nie jest ani prowokacyjna, ani wywrotowa, nie zawiera żadnego politycznego statementu. Główną naszą obawą w trakcie pracy twórczej było to, że uniwersalna opowieść o dwóch bohaterkach uwikłanych w historię zostanie sprowadzona do paru banalnych haseł, a następnie wykorzystana w sporze, któremu daleko do otwartej debaty. Te obawy poniekąd okazały się słuszne – powiedziała mi po premierze Agata Trzebuchowska.IMG_6927Lista polskich akcentów w czasie filmowego festiwalu w Hajfie bynajmniej nie zamknęła się na „Idzie”. W programie znalazły się też filmy Roberta Glińskiego („Kamienie na szaniec”), Jana Jakuba Kolskiego („Serce, Serduszko i wyprawa na koniec świata”), Anny Kazejak („Obietnica”) i Jana Kidawy-Błońskiego („Samuel”). 13 października telawiwski Instytut Polski zorganizował w ramach festiwalu Dzień Polski z okazji dziesięciolecia PISF-u i podpisania przez Polskę i Izrael umowy o koprodukcji filmowej. Do Hajfy przyjechała więc polska delegacja przedstawicieli branży filmowej, by rozmawiać z Izraelczykami o możliwościach współpracy.IMG_6893Fajnie, że aż tyle się udało. Muszę jednak przyznać, że z Hajfy wyjechałam z pewnym poczuciem niedosytu, bo w przeciwieństwie do Agaty Trzebuchowskiej oczekiwałam głośniejszej reakcji na polskie filmy – w tym oczywiście na „Idę”. Tym bardziej trzymam teraz kciuki za polsko-izraelską współpracę filmową, licząc na to, że rozbudzi zainteresowanie Izraelczyków polską kulturą. Jestem też ciekawa, jakimi tematami zajmą się w przyszłości polscy i izraelscy filmowcy? Czy odważą się na produkcje poruszające te najtrudniejsze tematy? Jaki będzie tego efekt?

Karolina Przewrocka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Nice one, interesting points. israelis are more obsessed with Germans these days. so no time left to polish films. yet

  2. Izraelczycy nie są zainteresowani polską kulturą i Polską jako krajem. Po prostu. Ich wiedza na ten temat przypomina wiedzę Polaków o dzisiejszej Rumunii, którą większość naszych rodaków odbiera jako zacofany, prymitywny kraj, gdzie główną rozrywką – oprócz gwałcenia kobiet i alkoholowych bójek – jest kradzież wszystkiego, co się da.
    Stereotypy w tym przypadku przysłaniają kulturę. Nie oceniam, czy to dobrze lub źle, to tylko stwierdzenie faktu.

    Nie zmieni tego ani festiwal w Hajfie, ani żaden inny festiwal. Tu potrzebne są konkretne działania MSZ i tamtejszego biura promocji naszego kraju. Na to potrzeba czasu, pieniędzy i cierpliwości – czyli czegoś, czego w tym momencie polska strona nie ma.

  3. Rozmawiamy o katach z UB, masakrach w Palestynie, morderstwie Folke Bernadotte, murze, przemyśle Holokaustu, o izraelskim terroryźmie na wodach międzynarodowych…

css.php