Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej Stacja Muranów - Blog Beaty Chomątowskiej i Karoliny Przewrockiej

18.12.2014
czwartek

Sąsiedzkość stosowana

18 grudnia 2014, czwartek,

Przykładamy ogromną wagę do działań lokalnych, sąsiedzkich. To one nadają nam rytm – przekonuje Maciej Marks, współwłaściciel klubokawiarni Jaś & Małgosia, która zaledwie przed miesiącem wróciła na Wolę. W dokładnie to samo miejsce, w którym od 1967 roku wabiła warszawiaków klimatem, imprezową ofertą i charakterystycznym neonem.

Po kilku latach nieobecności i porządnym liftingu kawiarnia i jej neon mają się doskonale, a gwarancją sukcesu mogą być jej właściciele: Arkadiusz Solarz, Maciej Marks i Mariusz Solarz, znani dotąd z prowadzenia Klubokawiarni Grawitacja i Kawiarni Kafka na warszawskim Powiślu.

Gdy latem po raz pierwszy usłyszałam o planowanym powrocie i charakterystyce kawiarni, pomyślałam o muranowskich sąsiadach. Bo to, że spodoba im się pomysł kawiarni z bogatą ofertą kulturalną, która spowoduje wokół sporo ruchu, wcale nie było takie oczywiste. Nie myliłam się.

– Jeszcze zanim podpisaliśmy umowę najmu, w sąsiednim bloku mieszkańcy zebrali 30 podpisów pod petycją, by nas tu nie było. Wiele osób kieruje się stereotypami: jeśli jest kawiarnia, to będzie hałas, a jeśli co gorsza można w niej kupić alkohol, to będą libacje i narkotyki – przyznaje współwłaściciel, Maciej Marks. – Dlatego jeszcze przed otwarciem kawiarni zaprosiliśmy sąsiadów do siebie.

IMG_5072

Otwarcie Jasia & Małgosi

Był więc sąsiedzki piknik w stylu PRL, gry podwórkowe i spacer historyczny. Sąsiedzi mogli obejrzeć kawiarnię, kuchnię i zaplecze jeszcze w czasie remontu. – Chcieliśmy w ten sposób powiedzieć: przyjdźcie, zobaczcie, co robimy. Sami nas oceńcie – opowiada Maciej. Taktyka okazała się skuteczna: o kawiarni stało się głośno jeszcze przed otwarciem, a sama impreza inauguracyjna przyciągnęła tłumy. Gwoździem programu było zapalenie oryginalnego neonu Jaś i Małgosia, do którego renowacji dorzucili się na portalu crowdfundingowym fani kultowej kawiarni.

Wciąż brakuje nam kontaktu z najbliższymi sąsiadami. Dobrym tego przykładem była gwiazdkowa impreza – do skrzynek sąsiadów wrzuciliśmy ok. 500 zaproszeń, a w okolicy porozlepialiśmy plakaty. Przyszło sporo gości i znajomych, ale mieszkańców pojawiło się może dziesięcioro. I tu pokutuje nieufność biorąca się ze stereotypów – że jeśli jest zaproszenie na darmową imprezę, to pewnie wiąże się z jakimś oszustwem. Albo że będziemy im wciskali garnki – mówi Maciej.

Przyznaje, że prowadzenie klubokawiarni wiąże się też z przeszkodami, a sukces bierze się z wytrzymałości. – Powodzenie lokalu nie jest zdeterminowane przez dzielnicę, jej historię czy wiek okolicznych mieszkańców. Zawsze może znaleźć się osoba, której nasza obecność nie będzie się podobała. Grunt to wytrwać i swoimi działaniami przekonywać sceptyków – dodaje Maciej.

Właśnie zaprosił całe miasto na sylwestra w stylu PRL. Jaś & Małgosia dopiero się rozkręca.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php